Anty-ama

Anty-ama, to ajurwedyjska mieszanka ziołowa. Kiedy kompletowałam składniki w sklepie ze zdrową żywnością, sprzedawca zagadnął mnie, do czego będą mi potrzebne.

– Będę robiła taką ajurwedyjską mieszankę, anty-ama.

– Anty amant?!? Ale dlaczego???

Uspokoiłam pana, że nie o odstraszanie potencjalnych amantów chodzi, a o odtruwanie organizmu.

Ama oznacza właśnie toksyny, których dzięki tej mieszance pozbywamy się z organizmu. Ajurweda w bardzo interesujący sposób obrazuje ludzką anatomię. Wyróżnia 7 tkanek (dhatus) i 3 kanały (srotas), którymi organizm oczyszcza się ze zbędnych produktów przemiany materii. Ale postęp cywilizacyjny idzie w tempie, za którym nie nadąża nasz organizm. Pojawiło się całe mnóstwo substancji w powietrzu, w wodzie, w pożywieniu, które są dla nas toksyczne, a jednocześnie są na tyle nowe, że nie mamy mechanizmów obronnych, żeby się ich z ciała pozbyć. Do tego dochodzi przewlekły stres, który też nie jest dla naszego ciała obojętny, nieregularne posiłki, ładowanie akumulatorów kawą, relaks przy lampce wina i ciacho w nagrodę za dowleczenie się do końca ciężkiego dnia. Toksynom, amie, w to mi graj! I tu z pomocą przychodzi nam mieszanka ziół. Naturalnie sama mieszanka niewiele da, bez rachunku sumienia, raz na jakiś czas, i silnego postanowienia poprawy 🙂

Ajurwedyjskie rozwiązania urzekają mnie swoją naturalnością i prostotą, a jednocześnie uświadamiają, że my i tylko my odpowiadamy przed samymi sobą za to, jak ciało, które dostaliśmy na to życie się ma. Nie ma wymówek!

Przepis jest autorstwa dr. Partapa Chauhana, guru medycyny ajurwedyjskiej, lekarza, wykładowcy, założyciela Instytutu Jiva Ayrveda w Indiach. Pochodzi z książki Ajurweda, jak dbać o siebie i być zdrowym, którą gorąco polecam.

Składniki:

1 część suszonego imbiru w proszku

1 część kuminu w proszku

1 część nasion kolendry w proszku

2 części mięty w proszku

2 części kopru włoskiego w proszku

Suszony imbir czy nasiona kolendry można bez problemu dostać w wersji już zmielonej w sklepach ze zdrową żywnością, albo przez internet. Miętę, koper włoski i kumin mielę sama w młynku elektrycznym.

Jak już wszystko mamy zmielone, mieszamy i gotowe.

Nie podawałam przepisu w wersji „na łyżki” bo warto zrobić tej mieszanki więcej i przechowywać w słoiku. Istotne są natomiast proporcje.

Ale żeby działało nie wystarczy zrobić, trzeba jeszcze to jeść 😉

A jemy po małej łyżeczce dwa razy dziennie po posiłku. Popijamy wodą, najlepiej ciepłą. Mnie ta mieszanka smakuje, ale już wielokrotnie słyszałam, że smakują mi dziwne rzeczy. O gustach się nie dyskutuje, najważniejsze, że działa. Do przyjemności nie należy proszkowa konsystencja, i tu uwaga, żeby się nie zatchnąć, ale czegóż się nie robi dla zdrowia i długowieczności?

 

Może zainteresuje Cię:

 

Cały ciężar świata, czyli ćwiczenia barków i szyi

Magia odgruzowywania alternatywnej rzeczywistości

Prakriti, vikriti, test na określenie dominującej doszy

Nie patrz! czyli tratak

Błogosławieni niedoinformowani

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s