Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą

W myśl zasady lek ma działać, a nie smakować kupiłam kiedyś cebulowy syrop na kaszel. Kiedy usłyszałam jakie są opcje, uznałam, że syrop cebulowy jest najobrzydliwszy i w związku z tym na pewno będzie najskuteczniejszy. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi apteki, mgła poznawcza się rozrzedziła i już wiedziałam, że zrobiłam straszną głupotę. Syrop w mękach wypiłam. Kaszel minął. Więc może coś w tym jednak jest 😉 ?

Od tamtego czasu już nigdy nie przełknęłam ani kropli syropu z cebuli, ale co jakiś czas raczę się jakimś naturalnym cudem, niekoniecznie smacznym, ale skutecznym.

Kiedy pierwszy raz powąchałam asafetydę, wiedziałam, że będzie ciężko. Nie bez powodu ta sproszkowana żywica nazywana jest czarcim łajnem. Producent asafetydy, którą mam w kuchni, podaje na opakowaniu „popularna w kuchni indyjskiej, posiada charakterystyczny aromat czosnkowo-cebulowy”. Aromat rzeczywiście jest charakterystyczny i trudny do zniesienia. Po cóż więc się katować? Bo działa. A na co?

Ja mogę zaświadczyć, że świetnie sprawdza się przy niestrawności, wzdęciach, poczuciu ciężkości i zastoju czy „przelewaniu” w jelitach, krótko mówiąc pomaga w przypadku słabego agni, czyli ognia trawiennego, wzmacniając go.

Pomaga stosowana doraźnie – szczypta popita solidną ilością wody. Jest nie tylko lekarstwem, ale i przyprawą, która świetnie nada się do soczewicy czy fasoli, pozbawiając dania właściwości wzdymających. To tyle na podstawie własnych obserwacji.

Okazuje się jednak, że działanie asafetydy wykracza poza wsparcie układu trawiennego. Ma również korzystny wpływ na układ oddechowy, wydalniczy, nerwowy i krążenia. A dzieje się tak dzięki jej działaniu pobudzającemu, wiatropędnemu, rozkurczowemu, przeciwbólowemu, antyseptycznemu. Jakkolwiek wyda się dziwne każdemu, kto powącha ten jasnożółty proszek wg literatury zielarskiej działa również jako afrodyzjak.

Vasant Lad i David Frawley w Jodze ziół polecają również użycie asafetydy w postaci pasty stosowanej zewnętrznie w przypadku bólów brzucha, stawów czy bólów artretycznych. Autorzy nie podają proporcji, ja sama nie próbowałam takiej pasty robić, ale wymieszałabym proszek z wodą i może odrobiną oleju do uzyskania postaci pasty i gotowe.

Asafetydę można kupić przez internet (jak obecnie wszystko 🙂 ). Stacjonarnie jest dostępna w Kuchniach świata. Często sprzedawana jest w połączeniu z kozieradką.

Następnym razem zamiast do domowej apteczki zajrzyj na półkę z przyprawami. Na pewno wyjdzie na zdrowie!

2 odpowiedzi na “Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s