Sattwa od kuchni, czyli 3 guny i 3 rodzaje szczęścia

Będzie o sattwie i będzie o kuchni. Ale należy Ci się, Drogi Czytelniku, pewne wyjaśnienie na samym początku. Ten wpis nie będzie o wegetariańskich fit przysmakach ułatwiających wejście w stan lewitacji. Będzie o garach. Brudnych. Zalegających w zlewie i ciążących niczym wyrzut sumienia.

Nie mam w domu telewizora, ale czasami jak zdarzy mi się być gdzieś, gdzie takie cudo techniki się znajduje, patrzę jak zahipnotyzowana. I tak na ostatnim wyjeździe służbowym miałam masochistyczną przyjemność odświeżenia sobie pewnego klasyka i oglądania uczestników pewnego programu, poddających się „testowi białej rękawiczki” w zaciętej walce o „berło odpowiedzialności”.

Każdy, kto zna mnie trochę lepiej, wie, że ja na takie berło nie mam szans w tym życiu. Książki, papiery, płyty, ciuchy. Są wszędzie, tylko nie na swoim miejscu. Swoją niszę ekologiczną sprzątam, kiedy dojdzie do pewnego punktu krytycznego. To niewątpliwy luksus mieszkania w pojedynkę.

Czasami zdarza mi się nawet wewnętrznie zbuntować i stwierdzam wtedy: dzisiaj nie zmywam !!!

Ale po tym dzisiaj nieubłaganie przychodzi jutro. A gary jak leżały, tak leżą. I wtedy jest już jakby ciut mniej przyjemnie. A z pewnością niezbyt sattwicznie.

Jak to z tą sattwą właściwie jest?

Ajurweda mówi o trzech gunach, trzech właściwościach, stanach, typach umysłu. Trzy guny to sattwa, radźas (zapisywany również rajas lub radżas) i tamas.

Sattwa odnosi się do wiedzy, dobroci, harmonii.

Radźas to działanie i pasja.

Tamas bezwład i ignorancja.

Wszystkie te właściwości występują w otaczającym nas świecie, każda z nich pełni swoją rolę. Guny mogą określać jako sattwiczny, radźasowy lub tamasowy nie tylko stan umysłu, ale również działania, pożywienie, warunki w jakich żyjemy, muzykę czy inne bodźce jakich sobie dostarczamy.

I tak jak każda z gun ma przypisaną sobie rolę i miejsce w naszym życiu, tak naszym zadaniem jest dbanie o to, by przeważały w nim wartości sattwiczne. Obecne tempo życia, ciągły zgiełk informacyjny, kawa za kawą i niedosypianie to radźas w czystej postaci. A i radźas, i tamas wpływają na nasz umysł niekorzystnie, wprowadzają zamęt, umysł wpływa na ciało, nierównowaga prowadzi do chorób.

Szczęśliwie mamy wpływ na stan naszego umysłu, na „usattwicznianie” go. Robimy to za każdym razem kiedy sięgamy po świeżo przygotowane wegetariańskie jedzenie, kiedy odkładamy telefon i bierzemy głęboki oddech zanim zaczniemy jeść, kiedy uśmiechamy się, kiedy czujemy wdzięczność, miłość. Kiedy słuchamy pięknej muzyki, kiedy czytamy książkę wywołującą w nas dobre emocje. Kiedy pomagamy sąsiadce wnieść po schodach zakupy czy kiedy wstajemy z fotela, żeby „pojogować”. I kiedy myjemy gary. Kiedy podejmujemy ten często nadludzki wysiłek żeby ogarnąć swoja przestrzeń życiową. Pusty zlew metaforą jasnego, sattwicznego umysłu…  Być może wydaje Ci się to przesadą. I jeśli nigdy nie zdarzyło Ci się zostawić totalnego rozgardiaszu w kuchni (serio?), to proponuje mały eksperyment. Zobacz jak to jest wejść rano do kuchni jak z pobojowiska i sprawdź jak się z tym czujesz. O ile milej jest zacząć dzień w pachnącej i uporządkowanej przestrzeni.

W miejsce tych garów możesz wstawić wszystko, czego zmiana w Twoim życiu wniosłaby właściwości sattwiczne. Na początku nie zawsze się chce, nie zawsze jest łatwo. W filozofii indyjskiej mówi się o trzech zależnych od gun rodzajach szczęścia. Szczęście, które można osiągnąć dzięki gunie sattwa „na początku smakuje jak trucizna, a na końcu jak nektar”. Szczęście radźasowe, związane ze stymulacją zmysłów, „na początku smakuje jak nektar, a na końcu jak trucizna”. Kiedy dominuje w naszym umyśle tamasowa ignorancja nie możemy liczyć na nic więcej niż szczęście, które jest „złudzeniem od początku do końca”. (Cf. Dr Partap Chauhan, s. 87)

Jak na moje prozdrowotne, ajurwedyjskie pory chodzenia spać (o tym możesz przeczytać tutaj) nieco się zasiedziałam pisząc ten wpis. A wokół mnie kubki, które jeszcze należałoby umyć…

 

Może zainteresuje Cię:

 

Leworęczny słoń, czyli o uważności

Olej wieczorową porą

Yin joga – pozwól sobie na odrobinę delikatności

YouTube na macie

Jogurt to dopiero początek

 

Jedna odpowiedź na “Sattwa od kuchni, czyli 3 guny i 3 rodzaje szczęścia”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s