Postanowienia noworoczne

Mam pełną świadomość, że zagajanie w lipcu o postanowieniach noworocznych, to jak wkładanie kija w mrowisko. Tak się nie robi! To niestosowne.

Ha! A jednak! Ostatnio kiedy przeglądałam wpisy na blogu, wpadł mi w oko ten opublikowany w grudniu o postanowieniach noworocznych i mający być przewodnikiem dla mnie i dla Ciebie, drogowskazem ku dobrze spędzonym następnym 365 dniom. Pamiętam dokładnie jak przepisywałam cytat z książki Lamy Surji Das „Przebudzić Buddę w sobie”. Jednym z punktów było „Śpiewać i recytować”. Pomyślałam wtedy, co jak co, ale śpiewać na pewno nie będę.

Jak to nigdy nic nie wiadomo. Moja niezachwiana pewność nieco skarlała i przybladła kiedy, po dwudziestu paru godzinach podróży, zawitałam w Himalaje. W ramach wyjazdu „Joga w Himalajach” obok jogi, w programie był również satsang. A jako że w żadnym wcześniej nie uczestniczyłam, a research jakoś zawiódł, wyobrażałam sobie,  że będzie to coś na kształt sesji medytacyjnej w trakcie, której każdy będzie siedział w ciszy i spokoju z własnymi myślami. A tu proszę, lecą śpiewniki, a ja myślę sobie, nie, ja nie chcę, nie umiem, nie będę. Jako dziecko uwielbiałam śpiewać i zabawiałam sąsiadów autorskimi ariami operowymi. A potem przyszedł okres oceniania własnych umiejętności wokalnych i zamilkłam na lata.

Myśl, że mam tam siedzieć i udawać, że śpiewam przez kolejne trzy tygodnie była nieco przygnębiająca. Na tyle, że stwierdziłam, niech się dzieje wola nieba, mam śpiewać, będę śpiewać. I śpiewałam. I czułam się z tym świetnie.

Co było w śpiewnikach? Jaya Ganesha, Tryambakam Mantra, Shambho Mahadeva i inne. I tak codziennie rano i wieczorem śpiewaliśmy razem. Jeśli ktoś zasugerowałby mi kiedy publikowałam grudniowy post, że na takie wspólne śpiewanie będę czekać i że po powrocie z Indii będzie mi tego brakowało, to bym nie uwierzyła.

Ten wyjazd otworzył przede mną muzyczny świat, którego wcześniej nie znałam. Żyjemy w czasach kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko człowiek wie, czego szuka. Jeden utwór prowadzi do następnego i tak trafiłam na muzykę Devy Premal, której wcześniej nie słyszałam, Anoushki Shankar czy Tiny Turner.

Przemiłe wspomnienia, jak i sam śpiewnik, zachowałam. Od mojego powrotu z Indii minęły już trzy miesiące, a ulubione wersy nadal pobrzmiewają mi w głowie. Odnalazłam na youtube różne wersje mantr śpiewane w trakcie santsangów i śpiewam. I czuję jak to mnie doenergetyzowuje.

„Gdy przekazujemy głosem swoją wewnętrzną prawdę, aniołowie także śpiewają. Aniołowie potrafią latać, ponieważ nie przejmują się za bardzo sobą. My także możemy posłużyć się głosem i oddechem, żeby wzbić się w niebo. Zacznij praktykę recytacji mantr od rozluźnienia się, głębokich oddechów i cieszenia się tym. Otwórz się, odpręż, nie ma się czego krępować. Nie martw się, nikt cię nie ocenia. Na początku najlepiej traktować to jako ćwiczenie. Gimnastykujemy energię, struny głosowe, czakram gardła i wyższą świadomość, otwieramy serce. Wdychaj i wydychaj powietrze niczym miech. Rozpostrzyj skrzydła. Śpiewać to uwierzyć.” [Lama Surja Das, s.229]

I nigdy nie mów nigdy 🙂 .

2 myśli na temat “Postanowienia noworoczne

Dodaj własny

  1. Kolejny wpis przeczytany z przyjemnoscia o poznym poranku:) uwielbiam wykonania Devy Premal, kiedys pomyslalam..”jakby to bylo pieknie” pojsc smialo przed siebie laka razem z innymi osobami I po prostu spiewac..ale jeszcze nie znalazlam chetnej osoby 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: