Nigdy w życiu! (do czasu)

„Nie mogę wyobrazić sobie, żebym kiedykolwiek …” Czy naprawdę oznacza to, że coś nigdy się nie wydarzy, czy może raczej, że moja wyobraźnia odnotowuje pewien deficyt?

Rzadko przestrzegam złotej zasady „nigdy nie mów nigdy”. Często zdarza mi się z niezachwianą pewnością stwierdzać, że „ja nigdy…”. Póki nie okaże się, że to nigdy, właśnie nastało i się dzieje. Naturalnie nie jestem wyjątkiem, a ostatnio trafiłam na ciekawe wystąpienie w ramach konferencji TED, harwardzkiego psychologa, Dana Gilberta, w którym to badacz pochyla się nad naszą zdolnością przewidywania, podejmowania decyzji i spojrzenia na własną przyszłość.

Wszystkie decyzje jakie podejmujemy dzisiaj, wpłyną na nasze jutro. Wszystkie, które podjęliśmy w przeszłości, dotykają nas dzisiaj. Dlaczego tak często decyzje okazują się nietrafione? Wymarzona praca przestaje przynosić satysfakcję. Swego czasu upragniony tatuaż obecnie jest problemem do bolesnego i kosztownego usunięcia. I tak dalej… Dan Gilbert zauważa ciekawą tendencję, otóż mimo, że widzimy z perspektywy czasu jak się zmieniliśmy, jak bardzo różnimy się od siebie sprzed dziesięciu, czy dwudziestu lat, tak mimo wszystko ulegamy złudzeniu, że osoba, jaką jesteśmy dzisiaj osiągnęła swój stan niezmienny, końcowy, kompletny.

„Wszyscy żyjemy iluzją…, że historia, nasza osobista historia właśnie dobiegła końca, że właśnie ostatnio staliśmy się tymi, którymi zawsze mieliśmy być i którymi będziemy do końca swoich dni.”

Tymczasem osoba, jaką będziemy za kolejnych dziesięć czy dwadzieścia lat, będzie miała inne potrzeby, pragnienia, marzenia, ambicje niż nasze dzisiejsze rzekomo niezmienne ja. Zmieniamy się my, relacje w jakie wchodzimy z ludźmi, spojrzenie na nasze życie i jego cel. I dlatego też konsekwencje decyzji z przeszłości niekoniecznie pokrywają się z obecnymi potrzebami. Nic tylko załamać ręce i wystrzegać się podejmowania jakiejkolwiek decyzji, wiedząc, że konsekwencje i tak będą opłakane? Nie, chodź to byłoby dość zabawne, gdyby wystąpienie w ramach TED kończyło się takimi właśnie wnioskami. Ale nie, wnioski są inne: świadomość tej iluzji niezmienności powinna pomóc nam z większą otwartością patrzeć na nasze życie i traktować nas samych jako ciągłe „work in progress”. Jedyną stałą naszego życia jest zmiana.

Wystąpienie Dana Gilberta miało w sobie coś, co sprawiło, że pomyślałam „to ekscytujące” i jednocześnie przyznałam przed samą sobą, że mimo iż z perspektywy czasu widzę zmianę jaka we mnie zaszła, trudno przełożyć mi to na spojrzenie w przyszłość. Rzeczywiście, kiedy porównuję się z osobą jaka byłam dziesięć, pięć czy nawet dwa lata temu, to mam wrażenie, że mowa tu o kimś zupełnie innym. I niby w przeciągu tych ostatnich dwóch lat obiektywnie niewiele się zmieniło, to samo mieszkanie, ta sama praca, ten sam krąg znajomych, to jednak zmieniło się niesamowicie dużo. Prowadzę zajęcia jogi („to byłoby spełnienie marzeń, ale ja na pewno nie będę nigdy prowadzić zajęć”), publicznie (!) i solo (!!!) śpiewam mantry na tychże zajęciach („NIGDY.”), prowadzę własny blog („chciałabym, ale pewnie nigdy tego nie zrobię, bo o czym miałabym pisać i kto by to czytał…”)!

Spojrzenie w przeszłość sprawia, że spojrzenie w przyszłość napawa optymizmem. Co wydarzy się za kolejnych pięć lat?

 

Link do „The psychology of your future self” Dana Gilberta ne Youtube.

Może zainteresuje Cię:

 

Asany, czyli miejsce psa w tradycji jogi

Książki poświęcone jodze – przegląd subiektywny

Relacja z pierwszej edycji „Exclusive SPA & Yoga Retreat”

Jogurt to dopiero początek

Powięź – ciało emocjonalne

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s