Śpiew rodzynki, czyli jedzenie pod znakiem uważności

Zdarzyło Ci się kiedyś wsłuchać się w odgłosy wydawane przez ściskaną w palcach rodzynkę? Jeśli nie, to spróbuj! To bardzo ciekawe doświadczenie. Wiem, że rodzynki mają swoich zaciętych wrogów, którzy wzgardzą nawet serniczkiem, jeśli dostrzegą tam zbłąkaną rodzynkę. Więc, jeśli nie ona, niech będzie to cokolwiek innego.

Ćwiczenie uważnego jedzenia jest flagowym ćwiczeniem z nurtu mindfulness. Jeśli kiedykolwiek miałeś do czynienia z uważnością, pewnie się z nim zetknąłeś. Ja znałam je z książek i miałam również okazję doświadczyć rodzynki wszystkimi zmysłami w trakcie Ośmiotygodniowego Kursu Redukcji Stresu metodą Mindfulness (MBSR), o czym pisałam tutaj.

Jeśli spotykasz się po raz pierwszy z ideą uważnego jedzenia, oto na czym polega to małe, przyjemne ćwiczonko: bierzesz w palce rodzynkę i przyglądasz jej się, jakbyś widział ją po raz pierwszy w życiu, patrzysz na kolor, fakturę, przyglądasz się jej pod światło, uważnie badasz ją na wszystkie możliwe sposoby, na które pozwala Ci zmysł wzroku. Dotykasz rodzynki, czujesz jej fakturę, ciężar, plastyczność, angażujesz zmysł dotyku. Przykładasz rodzynkę do ucha i ściskasz ją między palcami. I już wiesz jakie dźwięki wydaje ściskana rodzynka. Jak często zdarza Ci się nasłuchiwać dźwięków wydawanych przez jedzenie? Czas na powąchanie rodzynki, więc do dzieła. A następnie zanim jeszcze weźmiesz rodzynkę do ust i poczujesz jej smak i fakturę, zwróć uwagę na reakcję Twojego ciała na to, co zaraz ma nastąpić. I w końcu przeżuwasz, połykasz rodzynkę i pozostajesz jeszcze przez chwilę ze swoim doświadczeniem, pozwalając mu na wybrzmienie.

Jedna rodzynka, a tyle wrażeń! I wiadomo mamy tu do czynienia z uważnym jedzeniem w wersji ekstremalnej. Ale to samo możesz powtórzyć z poranną kawą. Zamiast wlewać w siebie poranne paliwo, żeby wykrzesać z siebie energie na resztę dnia, albo na tych kolejnych kilka godzin, aż do następnej kawy, możesz na chwilę się zatrzymać. Spojrzeć na głęboką aksamitną czerń swojej małej czarnej, albo przyjrzeć się mlecznej piance. Objąć filiżankę i poczuć jak rozgrzewa dłonie. Poczuć ciepło pary na twarzy i sprawić sobie małą przyjemność rozkoszując się kawowym zapachem. I wreszcie poczuć smak, ciepło. I wdzięczność, że dałeś sobie tę chwilę przyjemności.

I tak możemy postępować ze wszystkim, a im częściej, tym lepiej. Pozwala mam to w pełni uświadomić sobie i w pełni docenić przyjemność zmysłową, jaką daje nam jedzenie. Pozwala też na rozłożenie czynności, jaką jest jedzenie, na całą serię zmysłowych doświadczeń przeżywanych chwila po chwili, dostrzeżenie bogactwa tego doświadczenia, które przeważnie man umyka, kiedy jemy pochłonięci myślami, rozmową czy patrząc w ekran. Taki moment zatrzymania sprawia, że możemy uświadomić sobie jak wiele nam umyka na co dzień.

I postanowić coś z tym fantem zrobić.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: