Nadworny Popychacz

Stanowisko – Nadworny Popychacz

To nie praca, to misja.

Zadania realizowane na tym stanowisku obejmują przede wszystkim:

  • Uważne śledzenie poczynań podopiecznego
  • Popychanie go w kierunku, w którym chce iść, ale nie ma wiary, że da sobie radę
  • Przeprowadzanie rozmów motywacyjnych
  • Inspirowanie własnymi poczynaniami
  • Roztaczanie wizji sukcesu

Wymagania:

  • Optymizm, niezachwiany
  • Anielska cierpliwość
  • Głębokie przeświadczenie o słuszności misji (warunek konieczny, dla Twojego zdrowia psychicznego)

W zamian oferujemy:

  • Twoją najwyższą satysfakcję, kiedy sprawy wreszcie ruszą w dobrym kierunku
  • I to by było na tyle.

Sam przyznasz, nie każdy się nadaje.

A jakie to szczęście takiego Nadwornego Popychacza mieć! Wiem coś o tym. U mnie tę zaszczytną rolę pełni mój Tata, za co jestem mu niewypowiedzianie wdzięczna. Tym bardziej, że wiem, że nie ma łatwo. „Dobre rady”, zanim zostaną za takie uznane i wcielone w życie, bardzo długo u mnie inkubują. I rzeczywiście są dobre, ale wiadomo, wszystko w swoim czasie.

Wiele podejmowanych przeze mnie przedsięwzięć nie zyskałoby swojego ostatecznego kształtu, gdyby nie niezachwiana wiara mojego Popychacza, która szczęśliwie mi się udziela. Pamiętam, ze kiedy latem zeszłego roku szykowałam się do wyjazdu na TTC, czyli Teachers’ Training Course do Ustki, tak w skrytości ducha nie wierzyłam, że będę uczyć jogi. Ba, nie wierzyłam tak naprawdę w to nawet po powrocie! Najmniejszych wątpliwości nie miał mój Tata. I ta jego pewność była dla mnie siłą napędową do podjęcia kolejnych kroków. Podjęte kroki, prowadzące poza strefę komfortu, zaufanie i życzliwość, z jakimi się na tej drodze spotkałam, sprawiają, że teraz mogę powiedzieć, tak, prowadzę zajęcia i uwielbiam to!

Kiedy, po około dziewięciu miesiącach „myślenia o tym” i kilku tutorialach na YouTube, wzięłam się za prowadzenie tego bloga, słyszałam „pisz, pisz, pisz więcej”. I pisałam. Blog na dniach będzie obchodził drugie urodziny, a ten wpis będzie siedemdziesiątym postem. Ogromnie się cieszę, że nie piszę tylko dla siebie (i mojego Taty 🙂 ). Twoje odwiedziny, skrzętnie odnotowywane przez blogowe statystyki, są dla mnie ogromną motywacją, więc dziękuję, że tu jesteś.

I dziękuję mojemu Popychaczowi. Jeśli Ty masz, kogoś takiego na swoim Dworze, to, po pierwsze, podziękuj Opatrzności, za ten los na loterii, a po drugie, doceń swojego Popychacza. Pewnie nie ma lekko.

 

Może zainteresuje Cię:

 

Spokój umysłu i kochająca życzliwość

Niewygodne pytania, a jedzenie pod znakiem uważności

Książki poświęcone jodze – przegląd subiektywny

Jaśnie nam panująca Dynia

Kawa kuchni pięciu przemian i jak to właściwie jest z tą kawą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s