Też bym tak chciała!, czyli 2 rocznica powstania bloga :)

Oto przed Tobą 72 wpis na blogu mariatwardowska.com. Kiedy siadam i piszę kolejne teksty, specjalnie się nad tym nie zastanawiam. Ale kiedy pomyślę o początkach, o dziewięciu miesiącach inkubacji pomysłu założenia czegoś swojego, to aż trudno mi uwierzyć, że jesteśmy w tym miejscu.

W trakcie tych 2 lat sporo fajnych spraw się wydarzyło i uznałam, że to dobry czas na wspominkowe podsumowanie.

Zawsze zazdrościłam osobom mającym swoją niszę internetową. W mojej poprzedniej pracy, w ramach rozrywki, oglądałyśmy w koleżankami pewien bardzo specyficzny blog modowy. O gustach się nie dyskutuje, ale było to tak złe, że rzeczywiście wciągało. I oglądałam z rozbawieniem propozycje outfitów, a jednak z tyłu głowy pojawiała się myśl, „ona ma przynajmniej „jaja” żeby wyjść z czymś do ludzi”. I nie ukrywam, zazdrościłam! Potem zmieniłam pracę i dzięki temu poznałam Blankę, koleżankę z biurka obok, a do tego dyplomowanego coach’a i blogerkę. I kiedy pierwszy raz zobaczyłam jej blog, pomyślałam sobie, „wow, ale to fajne, też bym tak chciała!” To był chyba grudzień 2016 roku i tak się nosiłam, tak Blankę zagadywałam, tyle pozytywnych, motywujących słów od niej usłyszałam, że przystąpiłam do działania. Youtubowe tutoriale i prostota WordPress’a znacząco ułatwiły sprawę i już we wrześniu 2017 pojawił się pierwszy nieśmiały wpis.

Od początku nie miałam wątpliwości, o czym chcę pisać. Piszę o tym, o czym czytam 🙂 Piszę o tym, co jest dla mnie ważne, odkrywcze, pomocne. Zależy mi, żeby ten blog był pozytywnym i inspirującym zakątkiem sieci.

Pomysłów na wpisy dostarczają na bieżąco lektury, ale wielkim źródłem inspiracji były tez studia podyplomowe Ajurweda, holistyczna koncepcja zdrowia (GWSH), które podjęłam w tym samym roku, kiedy powstał blog. I nie tylko teoria i praktyczne porady z zakresu ajurwedy, które chłonęłam na zajęciach sprawiają, że ten blog wygląda, tak, jak wygląda.

Otóż, w trakcie tych studiów jedna z koleżanek, Małgosia, wybrała się na wycieczkę do Indii. I śmieszna sprawa, nigdy tak naprawdę o tym nie myślałam, żaden ze mnie wielki podróżnik i poza Europę nosa nie wyściubiłam nigdy, ale kiedy usłyszałam, że wyjeżdża, pomyślałam, „ja też bym chciała!”. I to najwyraźniej był ten czas, bo wkrótce, na Facebooku zobaczyłam ogłoszenie o wyjeździe do Indii,  „Joga w Himalajach„. Zobaczyłam to ogłoszenie rano, jadąc autobusem do pracy i wracając po południu już wiedziałam, że jestem zdecydowana. Było fantastycznie! Po powrocie zostałam poproszona o wypełnienie ankiety i na pytanie, co było najlepsze w wyjeździe, odpowiedziałam: Ola i Michał, czyli Kierownik i jego Prawa Ręka. Spotkanie z nimi sprawiło, że uwierzyłam, że moje… nie plany, nie marzenia, a raczej fantazje o byciu nauczycielem jogi są jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Może to zabrzmi głupio, ale ja naprawdę uważałam, że jest to poza moim zasięgiem.

I tak wrzesień zeszłego roku spędziłam nad morzem na TTC czyli Teachers’ Training Course. Spotkałam tam wiele fajnych osób, zobaczyłam najpiękniejsze zachody słońca, dużo się nauczyłam, zdobyłam biegłość w obieraniu warzyw na czas i po tym intensywnym miesiącu otrzymałam piękny dyplom uprawniający mnie do nauczania jogi. Nigdy, żaden dyplom nie dał mi tyle radości. A po powrocie rzeczywiście zaczęłam uczyć i to była jeszcze większa radość. Na blogu również pojawiły się wpisy dotyczące filozofii jogi i trochę praktycznych porad. I będzie więcej 🙂

Po miesiącu spędzonym na wykładach, śpiewach, praktyce asan i spacerach po plaży powrót do rzeczywistości był dość bolesny. Ale szare, ciemne miesiące jesienno-zimowe wypełniła mi praktyka mindfulness, bo wtedy właśnie zapisałam się na ośmiotygodniowy program redukcji stresu, o czy pisałam tutaj.

I tak w połowie grudnia program właśnie się kończył, a ja, pokonana i przybita ciężarem dzieła „Anatomia Hatha Jogi”, rozglądałam się za czymś, co pozwoliłoby mi uzupełnić wiedzę z zakresu anatomii. Jakkolwiek program TTC był bogaty, to tego akurat trochę było mi mało. Toteż wielka była moja radość, kiedy zobaczyłam, że w lutym Gosia Kobus Kwiatkowska przyjedzie do Katowic ze swoim kursem Anatomia jogi w praktyce. Weekendy spędzone na kursie były nie tylko po brzegi wypełnione wiedzą, ale też niezmiernie przyjemne! Najlepiej świadczyć może o tym fakt, że po wielu godzinach spędzonych na sali nie czułam się znużona, ale raczej doenergetyzowana i po prostu szczęśliwa.

Czerwiec upłynął mi pod znakiem yin jogi i powrotu po paru dobrych latach do Krakowa. I tu znowu nie pozostaje mi nic innego, jak tylko rozpływać się w zachwytach. Intensywny kurs yin jogi dał mi więcej niż się spodziewałam. A to, czego się nauczyłam, mam ogromną przyjemność przekazywać dalej.

I tak właśnie ajurwedyjsko, jogowo, uważnościowo i generalnie rozwojowo upłynęły mi ostatnie dwa lata. Czuję się niesamowicie wdzięczna, że wszystko to jest możliwe. Wiem, że jestem szczęściarą. Bardzo dziękuję wszystkim, dzięki którym wszystkie te wspaniałe rzeczy się zadziały, dzieją i będą działy.

Bo ciąg dalszy nastąpi! 🙂

2 odpowiedzi na “Też bym tak chciała!, czyli 2 rocznica powstania bloga :)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s