Książki poświęcone jodze – przegląd subiektywny

Jak mawiał Swami Sivananda „Uncja praktyki warta jest więcej, niż tony teorii”. Ale jeśli już praktykujemy jogę i jest to istotny element codzienności, to warto praktykę doprawić odrobiną teorii.

Tym razem pięć książek poświęconych jodze. Niedawno pojawiło się zestawianie polecanych przeze mnie książek o ajurwedzie, znajdziesz je tu. I ponownie zestawienie to jest bardzo subiektywne, nie są to „klasyki”, znajdziesz tu pięć książek, które uważam za pomocne, a dodatkowo mają dla mnie wartość sentymentalną, więc bez prywaty się nie obędzie.

Frawley David, Joga i ajurweda, a-ajurweda.pl, Kraków, 2017

20191202_154218

Mamy tu, jak sam tytuł wskazuje, mariaż jogi i ajurwedy. Kiedy robiłam zestawienie książek poświęconych ajurwedzie, zastanawiałam się, na którą listę ją wciągnąć. Ale nie ma to właściwie większego znaczenia, bo nie ma ajurwedy bez jogi i nie ma jogi bez ajurwedy. Bardzo lubię tę książkę. Dawid Frawley ma dar ubierania w słowa i nazywania, opisywania, przedstawiania w klarowny sposób tego, co jest dla mnie nieuchwytnym przeczuciem. Więc kiedy pierwszy raz czytałam tę książkę, miałam takie momenty olśnienia, myślałam sobie: „tak, właśnie!” To bardzo miłe kiedy widzi się zmaterializowane czarno na białym swoje mgliste przeczucie!

A o czym tu przeczytamy? Książka podzielona jest na trzy główne części, które dają dobre pojęcie o tym, co znajdziemy wewnątrz. Część pierwsza to Pochodzenie jogi i ajurwedy o podtytule Integralna wizja wszechświata oraz indywidualnej istoty ludzkiej. Część druga to Energetyka jogi i ajurwedy: Tajemnice samotransformacji, a część trzecia zatytułowana jest Praktyka jogi i ajurwedy: Metody wewnętrznej transformacji.

Polecam wszystkim miłośnikom jogi i wszystkim entuzjastom ajurwedy. Książka pokazuje jak ścieżki jogi i ajurwedy pięknie się przeplatają, prowadząc do jednego celu.

Sivananda Yoga Vedanta Centre, Yoga. Your home practice companion, DK, Londyn 2010

20191202_154208

To o tej książce myślałam, pisząc o wartości sentymentalnej. Dostałam ją w prezencie urodzinowym od fantastycznych ludzi, w towarzystwie których spędzałam czas w Himalajach. Na tym wyjeździe spotkałam kilka osób, które ukończyły kurs nauczycielski Sivananda jogi. I to oni właśnie zainspirowali mnie, żebym jeszcze w tym samym roku spędziła intensywny miesiąc w Ustce. Po powrocie z Indii myśl jeszcze kiełkowała, ale ja już czułam, że naprawdę chcę to zrobić. I tak ta książka towarzyszyła mi przez kilka miesięcy dzielących mnie od kursu.

Tyle prywaty 🙂 Teraz parę nieco bardziej obiektywnych informacji. Swami Vishnudevananda, uczeń swamiego Sivanandy, wskazał 5 punktów prowadzących do zdrowego, zrównoważonego życia w duchu jogi. Są to: prawidłowe ćwiczenia, prawidłowe oddychanie, prawidłowa relaksacja, prawidłowa dieta, pozytywne myślenie i medytacja. I tak właśnie podzielona jest ta książka. Znajdziemy tu bardzo dokładne omówienie wszystkich pranayam i asan składających się na tradycyjną praktykę jogi Sivanady, nieco wiedzy anatomicznej, trochę historii, omówieni sztuki relaksacji i sporo przepisów pozwalających urozmaicić sattwiczną dietę wegetariańską.

Bernie Clark, Yin joga. Najspokojniejszy trening świata, Vital, Białystok, 2016

Kassandra Reinhardt, Yin Yoga. Stretch the mindful way, DK, Londyn 2018

20191202_154152

Te dwie książki służą mi na co dzień. Po ukończeniu kursu nauczycielskiego jogi Sivanady, nadal szukałam swojego miejsca. I tak pojawiła się yin joga. Kiedy weszłam głębiej w praktykę, doznałam olśnienia, to było właśnie to, czego było mi trzeba i to, czym chciałabym się dzielić z innymi. I tym razem książka Berniego Clarka umilała mi czas oczekiwania na kurs nauczycielski yin jogi. To jedyna pozycja na polskim rynku wydawniczym. Nie jest szczególnie pięknie wydana, ale zawartość merytoryczna bez wątpienia to rekompensuje. Kawał wiedzy, polecam gorąco.

Książka Kassandry Reinhardt z kolei to przykład tej książki, której każda strona jest piękna. Papier, zdjęcia, czcionki. Wszystko jest śliczne i takie, powiedziałabym, „pinterestowe”. I tak, na przykład, w momencie gdy w książce Berniego Clarka omówienie kwestii korzyści energetycznych praktyki yin zajmuje dokładnie 64 strony tekstu i obejmuje spojrzenie jogiczne, taoistyczne i zachodnie, w książce Kassandry Reinhardt znajdziemy dwie piękne tabelki, jedna poświęcona jest czakrom, druga meridianom. I broń Boże nie mówię tego z przekąsem, wydaje mi się jednak, że dobrze obrazuje to jak różne są to książki. Dlaczego warto sięgnąć moim znaniem po książkę Kassandry Reinhardt? Bo znajdziemy tu dokładny opis 50 asan wraz z ich modyfikacjami i 20 różnych przejść.

Gdybym miała polecić jedną, powiedziałabym: to zależy. Jeśli chcesz konkretnej dawki wiedzy z zakresu anatomii, „energetyki” yin jogi, jej historii i spojrzenia na nią ze wschodniej i zachodniej perspektywy, to sięgnij po prawie 400 stron tekstu Berniego Clarka. Jeśli niespecjalnie Cię to interesuje, uprawiasz yin jogę, ale masz pewne wątpliwości, nie masz pod ręką nauczyciela, a Youtube nie przychodzi z pomocą, książka Kassandry (która swoją drogą ma bardzo fajny kanał na Youtube) Ci się nada.

H. David Coulter, Anatomia hatha jogi. Podręcznik dla uczniów, nauczycieli i praktykujących, Zielone Wydawnictwo, Kraków 2018

20191202_154126

Kiedy myślę o tej książce nieodmiennie przychodzi mi do głowy jedno skojarzenie. Obrady sejmu. Kiedy byłam dzieckiem, w ciągu dnia na jednym z kanałów puszczane były takowe obrady. Bez końca. Nie mogłam pojąć, kto to ogląda. Uważałam to za najnudniejsze, co można pokazać w telewizji.

Ten wstęp nie zapowiada nic dobrego, zdaję sobie z tego sprawę 🙂 I przyznaję na wstępie, że nie przeczytałam tej książki od deski do deski. Miałam taki plan, ale nie dałam rady. Sięgam po nią od czasu do czasu, szukam jakiś konkretnych informacji, albo otwieram na chybił trafił i czytam kawałek dopóki nie zacznę odpływać. Właśnie w trakcie jednego z takich odpływów, zimą zeszłego roku pomyślałam, że już nie dam rady, że nie mam pojęcia o czym był poprzedni akapit i jak to możliwe, że coś tak ciekawego jest jednocześnie tak strasznie nudne. Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że to chyba jednak ponad moje siły i tak bym chciała, tak okropnie, żeby mi ktoś te anatomiczne aspekty w ludzki sposób wytłumaczył. Moje prośby zostały wysłuchane, bo okazało się, że wtedy właśnie otwierały się zapisy na kurs Anatomii Jogi Gosi Kobus-Kwiatkowskiej w Katowicach. Pięknie było! Warto, gorąco polecam. A książka mimo wszystko załapała się na zestawienie, bo w małych dawkach jest naprawdę pomocna. No i jest chyba jedynym „klasykiem” w tym zestawieniu 🙂

Może zainteresuje Cię:

 

Dziennik wdzięczności

Medytacja w czasach zarazy

Ajurwedyjska pomoc na bezsenną niemoc

MBSR, czyli osiem tygodni uważności

Pieprz i migdały, czyli ajurweda na poprawę wzroku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s