Medytacja w czasach zarazy

Pamiętam dokładnie ten dzień, było to w październiku 2019, kiedy znalazłam informację o kursie nauczycielskim iRest, albo inaczej Integrative Restoration Yoga Nidra Meditation w Utrechcie. W Holandii nigdy wcześniej nie byłam, a bardzo chciałam. Joga nidra wg protokołu iRest towarzyszy mi na co dzień. Nie miałam wątpliwości, że tak właśnie chcę spożytkować swój budżet wyjazdowo-szkoleniowy 2020.

Marzec nadszedł. Dni 9-15 zaznaczone w kalendarzu coraz bliżej. Serce przepełnione radością. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Walizka podręczna zmierzona i zważona. Koronawirus, owszem we Włoszech, do Włoch przecież nie lecę. Do Chin też nie.

Poleciałam. Było cudnie. Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że pierwsze konkretne dni pandemii w nie-włoskiej Europie przeżyłam sobie w milutkiej banieczce, unosząc się na pograniczu jawy i snu w tym niezwykłym stanie jogi nidry. W towarzystwie trzydziestu paru osób. Tak niedawno, a brzmi to teraz jakoś nierealnie. Osiem godzin teorii i praktyki, a potem spacer uliczkami Utrechtu, setki rowerzystów, ludzie w kawiarniach, śmielsze niż w Polsce oznaki wiosny. Wieczór nad 200 stronicowym podręcznikiem, który dostaliśmy na kursie i spać. I tak mi dni mijały w błogiej nieświadomości. Dostawałam wiadomości od przyjaciół z pytaniem, kiedy wracam i jakimiś dywagacjami na temat kwarantanny, które ze względu na realia w jakich sobie żyłam, nie bardzo do mnie docierały.

Myślę, że każda osoba z doświadczeniem pracy w „korpo” wie, że jak już brakuje argumentów słownych, jak już ręce opadają, wtedy nie pozostaje nic innego jak posłużyć się print screenem. I tak do mnie dotarło, co się właściwie wyprawia, jak dostałam od koleżanki zdjęcie jej telewizora z licem premiera i podpisem, że ruch lotniczy wstrzymany w nocy z soboty na niedzielę. Wtedy tak dotarło, że aż mi się ręce zaczęły trząść 🙂 Po raz kolejny argument wizualny przyniósł zamierzony efekt. Drżącymi rękami niezbyt dobrze rezerwuje się bilety, które znikają w zastraszającym tempie. Czując, że sprawa zaczyna się robić niewesoła, zwróciłam się o pomoc do największych podróżników jakich znam, co więcej ludzi bardzo smart (oto dowód rzeczowy, strona moich przyjaciół, na którą miłośników wszystkiego, co smart zapraszam).

Dotarłam na polską ziemię, temperaturę mi w samolocie zmierzono, szczęśliwie na wolność wypuszczono. Kiedy dotarłam już do domu byłam niewymownie szczęśliwa. Warto było? Tak, zdecydowanie.

  • Wyjazd pogłębił moje doświadczenie z medytacją w roli głównej.
  • Poznałam parę fajnych osób.
  • Dużo się nauczyłam, a o iRest oczywiście pisać będę, bo dobrymi rzeczami warto się dzielić.
  • Zyskałam wielce zaszczytny tytuł iRest Yoga Nidra Meditation Teacher Level I 🙂
  • Latać nie lubię, a tym razem obsesja na punkcie mikrobów sprawiła, że turbulencje nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia. Wszystkim na raz przejmować się nie sposób.

Co więcej od powrotu towarzyszy mi uczucie ogromnej wdzięczności. Mieszkanie, które przed wyjazdem jakoś mi ciasnym było, teraz jest mi najmilszą niszą ekologiczną. Kiedy po powrocie mogłam położyć się we własnym łóżku, byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem – bo naturalnie oczami wyobraźni, siedząc w samolocie na grupowym mierzeniu temperatury, widziałam stary, opuszczony, zagrzybiały szpital psychiatryczny przerobiony na tymczasowe miejsce kwarantanny dla parszywych podróżnych.

Czuję się niesamowicie wdzięczna, za to, że mogę pracować zdalnie i serce mi się ściska na myśl o tych wszystkich, którzy nie wiedzą do czego wrócą i jak to będzie, kiedy obudzimy się z tego dziwnego snu.

Co więcej, należę do grona wybrańców losu – posiadam w domu drożdże. I to obecne siedzenie w domu skłoniło mnie do upieczenia swojej pierwszej chałki w życiu. Pyszna wyszła! A przepis stąd.

Wiem, że wszystkim jest teraz ciężko. Bardzo, bardzo wielu na pewno dużo ciężej niż mnie. Głupio w takim czasie wyskakiwać z jakimiś oświeconymi radami. Ale właśnie teraz jak nigdy skupienie się na tym, co dobre jest nam potrzebne bardziej niż kiedykolwiek indziej.

Pozdrawiam serdecznie ♥

iRest – praktyka w języku angielskim – https://www.irest.org/try-irest-now

 

Może zainteresuje Cię:

 

O blogu „jakby to pięknie było…”

Wdech i pełne zanurzenie, czyli skanowanie ciała w duchu mindfulness

Jaki jest kolor zmartwienia?

Śpiew rodzynki, czyli jedzenie pod znakiem uważności

Różne ścieżki na szczyt – joga nie tylko na macie

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s