Powięź – ciało emocjonalne

„Szybki prysznic raz dziennie działa lepiej niż trzygodzinna kąpiel raz w tygodniu.” Tak na TTC Swami Bagawatananda obrazowo przedstawiła nam korzyści regularnej praktyki jogi.

A taki szybki codzienny jogiczny prysznic doskonale zrobi naszej powięzi, naszemu „opakowaniu”, spajającemu nas w całość, „narządowi” przenoszącemu ruch w ciele.

I tak jak przez całe wieki powięź, przynajmniej przez medycynę zachodnią, była traktowana lekceważąco, i w trakcie sekcji lądowała w kuble na odpady, tak teraz coraz więcej prac czy konferencji naukowych poświęconych jest tej wciąż zagadkowej strukturze. 

Co to właściwie ta powięź? Gdzie możemy ją znaleźć? I co ona robi? Na te pytanie pokrótce odpowiedzą R Luis Schultz i Rosemary Feitis, autorzy książki Nieskończona sieć. Anatomia powięzi w działaniu: „Uważamy powięź za ciągły, nieprzerwany układ, rozpostarty w ciele pomiędzy najgłębszym poziomem kości (okostna, ścięgno, więzadło) a warstwą, leżącą zaraz pod skórą (powięź powierzchowna). […] Tkanka łączna to nasze opakowanie, tworzące kontur ciała i utrzymujące nas w całości.” [Schultz, R Luis, Feitis Rosemary s. 31]

Powięź potrzebuje odpowiedniego nawodnienia i ruchu. Brak ruchu wywołuje chroniczne napięcie mięśniowe (tzw. wzorzec utrwalonych napięć mięśniowych) i odcięcie krążenia w małych naczyniach krwionośnych w tym obszarze ciała. Brzmi to dość abstrakcyjnie, ale to zaburzenie krążenia przekłada się na konkretne problemy – niedostateczne ogrzanie, odżywienie i usunięcie produktów przemiany materii. [Cf Schultz, R Luis, Feitis Rosemary s. 35]

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego pies z głową w dół przychodzi ci bez większego trudu wieczorem, za to rano ciało jest jakieś takie ciasne i niewygodne, a praktyka poranna jest raczej źródłem frustracji niż relaksu?

Dzieje się tak dlatego, że z jednej strony powięzi, oblekające nasze mięśnie mogą być przykurczone, albo, i stąd różnica w sposobie odczuwaniu ciała z samego rana i wieczorem, ograniczony jest ruch ślizgowy pozwalający warstwom powięzi na przesuwanie się względem siebie. Jak pisze Bernie Clark: „[…] każdej nocy, gdy śpimy, ciało wytwarza lepki meszek pomiędzy naszymi mięśniami. Rano, gdy się przeciągamy, ruszamy i ćwiczymy jogę – przerywamy ten meszek. Jednak gdy doznajemy urazu lub jesteśmy z jakiegoś powodu unieruchomieni, meszek nie jest przerywany. Gdy śpimy kolejnej nocy, na stary meszek nakłada się nowy. Po kilku dniach bez ruchu włókna meszku zaczynają się plątać i staja się znacznie grubsze. Pojawiają się silne zlepienia i zmniejsza się zakres ruchu.” [Clark B. s. 286]

I dlatego właśnie pierwsze powitanie słońca rano do największych przyjemności nie należy, ale, powiedzmy, przy szóstym powtórzeniu mamy wrażenie, że jesteśmy już w dużo „wygodniejszym” ciele. Z tego samego też powodu asana, która przychodziła nam bez trudu, po zarzuceniu na jakiś czas praktyki, znów staje się wyzwaniem po powrocie na matę.

Z punktu widzenia jogi powięź to tkanka plastyczna, która dobrze reaguje na jednostajne, długotrwałe obciążenie. Dlatego w praktyce jogi yin, zwanej również jogą powięziową w asanie przebywa się od kilku do kilkunastu minut. W przeciwieństwie do innych form jogi nie angażujemy świadomie mięśni, staramy się je jak najbardziej rozluźnić, by dzięki temu obciążenie wzięła na siebie powięź. W przypadku tej formy pracy z ciałem pozostajemy rozluźnieni, bierni.

Korzyści z praktyki są jednak nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne. Bardzo ciekawą właściwością powięzi jest fizyczna reakcja jaka zachodzi w niej na emocje. Wrócę znów do książki Nieskończona sieć. Anatomia powięzi w działaniu: „Powięź jest ciałem emocjonalnym. To metafizyczna koncepcja, którą moglibyśmy nazwać meta-anatomią. W idealnej sytuacji, uczucia są odczuwane w całym ciele, emocje podróżują przez układ powięziowy. Następnie, doznanie fizjologiczne interpretujemy jako złość, afekt, miłość, zainteresowanie. Propriocepcja jest zdolnością do odczuwania swojej fizyczności. Emocje i energia także mają swoje fizyczne składniki […]. To właśnie tę fizyczną propriocepcję hamujemy, gdy emocja lub energia, ewentualnie zdarzenia […] są nam nie na rękę. Jednym z rodzajów takiego hamowania jest przeniesienie świadomości z jednej modalności na inną. Na przykład ludzie, którzy nie chcą przyznać lub nie potrafią rozpoznać, że doświadczają emocjonalnego bólu, często przenoszą go w ból fizyczny np. taki, jak napięciowe bóle głowy.” [Schultz, R Luis, Feitis Rosemary, str. 57]

Stąd też, kiedy pozwalamy sobie na uważne bycie ze swoim ciałem w trakcie praktyki jogi mogą pojawić się łzy, złość czy też niewytłumaczona potrzeba śmiechu. Ciało uwalnia emocje, „rozpina się” to, co na co dzień spinamy.

Nie powiem, mnie też nie zawsze się chce. Co więcej, często mi się nie chce. Mata co prawda leży rozłożona, ale sentencja „co masz zrobić dziś, zrób jutro” telepie mi się po głowie. Jednak doświadczenie mnie przekonuje, że warto się przełamać. Że podjęcie decyzji i klepnięcie na macie, to najtrudniejsza część, potem idzie już z górki.

A korzyści czerpiemy tak fizyczne, jak i emocjonalne.

Quod erat demonstrandum 🙂

 

 

Może zainteresuje Cię:

Joga w paru słowach

O psach, wojownikach i leniwcach, czyli co zrobić, żeby się chciało, kiedy się nie chce

Yin joga – pozwól sobie na odrobinę delikatności

Yin joga, a kwestia kota, czyli o czym powinieneś wiedzieć, zanim zaczniesz

Odrobina dobrej woli. A poza tym… czyli o jogowych gadgetach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s