Czy leci z nami pilot?

 

„Na czym polega różnica między lekarzem a pilotem samolotu?” Takie pytanie postawił kiedyś Bruce Lipton, biolog rozwojowy, mówca, autor książek z dziedziny epigenetyki.

Pytanie może wydawać się dość absurdalne i prowadzić do całej masy przeróżnych odpowiedzi. Zastanówmy się jednak jak wykonywanie zawodu przez lekarza i pilota wpłynie na mnie, „usługobiorcę”. I lekarz, i pilot maja całą checklistę, zanim postawią diagnozę, bądź oderwą samolot od ziemi. Zakładamy również, że obaj mają jak najlepsze intencje. Załóżmy nawet, a co!, że lekarz może poświęcić każdemu z pacjentów więcej niż 10-15 min.

Mimo tych założeń, różnica jest jednak zasadnicza. Oto jak Bruce Lipton pointuje swoją wypowiedź: „to pilot jest z tobą na pokładzie samolotu”.  

Cały ten wywód Bruce’a Liptona nie ma na celu wzbudzać nieufności wobec lekarzy, lekarz jest tu tylko przykładem. To samo moglibyśmy powiedzieć o prawniku, fizjoterapeucie czy nauczycielu jogi.

Fantastycznie jest móc otoczyć się gronem zaufanych doradców, ale końcem końców, to ty pilotujesz swój samolot. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie, zdrowie, samopoczucie. Więc nie przyjmuj wszystkiego, co słyszysz na wiarę. Wszyscy nauczyciele jogi, których znam uczą z pasji, kochają to, sami praktykują i cieszą się, że mogą dzielić się z innymi tym, co daje mi tyle radości. Wskazówki, które dają podczas zajęć wynikają z wiedzy i doświadczenia. Ale nie są prawdą objawioną. W żadnym razie. Żaden nauczyciel, choćby i najlepszy, nie ma doświadczenia życia w twoim ciele. Więc każda wskazówka musi zostać sprawdzona przez ciebie i albo zadziała, albo nie. Albo sprawi, że w ciele pojawi się więcej przestrzeni, albo nie.

Dlatego tak ważne jest żeby w trakcie praktyki cały czas wsłuchiwać się w sygnały płynące z ciała. Ból jest wskazówką, mówiącą wyraźnie, że przekroczyliśmy granicę i należy z gracją się wycofać. I nie ma znaczenia, że inni jakoś trwają w asanie jakby nigdy nic. Nie rozglądaj się, nie zastanawiaj, posłuchaj ciała i zaufaj mu.

Druga ważną wskazówką jest oddech. Jeśli robi się płytki, utrudniony, to znak, że ciało pracuje na zbyt wysokich obrotach, na zbyt dużym obciążeniu. Ale z oddechem wcale nie jest tak łatwo. Pierwsza sprawa to zauważyć go, druga to pozwolić mu grać pierwsze skrzypce. Myśli pojawiają się, oddech schodzi na dalszy plan, to naturalne. Medytacja to ciągłe powroty. Nie ma znaczenia ile razy odpłyniesz ze swoimi myślami, ważne jest ile razy zdasz sobie z tego sprawę i postanowisz wrócić do oddechu.

Yin joga jest praktyką, która daje dużo przestrzeni na obserwację ciała, oddechu i przepływu myśli. Za to chyba cenię ją najbardziej. Każda kolejna pozycja pozwala przyjrzeć się ciału, niewygodzie, przekształcającej się z upływem czasu w przyjemną miękkość, pozwala unosić się i opadać na fali oddechu, obserwować myśli (niesamowite ile tam się dzieje!) i emocje. Nie zawsze przyjemne, ale przynajmniej dostrzeżone. 

Słuchaj więc ciała, słuchaj oddechu, słuchaj swojej intuicji i wszystko, co słyszysz filtruj przez własne doświadczenie. Jeśli boli, najwyraźniej jest tego przyczyna. Nie chodzi o pobłażanie sobie na macie, ale o szacunek dla naturalnych ograniczeń swojego ciała. A nauczyciel się nie obrazi, jest na sali dla ciebie, a nie ty dla niego. I to ty musisz wstać następnego dnia rano o własnych siłach z łóżka 🙂

Namaste!

Może zainteresuje Cię:

Powięź – ciało emocjonalne

Trzy tattvy Yin Jogi

Migrena – spojrzenie ajurwedyjskie

Szałwia zamiast kanapki

Wewnętrzny zasób

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s