Dieta sattwiczna, czyli jaka?

Nikt nie lubi, kiedy zagląda mu się do talerza. Wiadomo, grząski grunt. Pewnie większość z nas spotkała na swojej drodze nowonawróconych krzewicieli diety vege. Aczkolwiek szlachetna to postawa, podyktowana najlepszymi pobudkami, to bywa ciężko.

Mnie samej daaaaleko jest od vege fundamentalizmu i zdarzają mi się zdecydowanie niesattwiczne skoki w bok. Dziś więc bez misji nawracania, bez drastycznych zdjęć. Za to o tym, jak z punktu widzenia jogi i ajurwedy pożywienie wpływa na nasz dobrostan.

Zacznijmy od tego, co to sattwa. Ajurweda lubi wielkie trójce i tak, obok trzech doszVaty, Pitty, i Kaphy, mamy trzy właściwości opisujące rzeczywistość, tzw. guny – sattwę, rajas i tamas.

Rajas – aktywność, dążenie ku zmianie

Tamas – inercja, bezwład, siła hamująca, utrzymująca dany stan

Sattwa – siła równoważąca, harmonizująca

Tak jak dla zaistnienia życia potrzebne są wszystkie trzy dosze, tak też w naszym codziennym funkcjonowaniu przejawiają się wszystkie trzy guny. Aby wieczorem zasnąć potrzeba cech tamasu, aby zmobilizować się do wstania z łóżka i podjęcia aktywności dnia potrzeba rajasu. Sattwa z kolei pomaga w tym, aby w pędzie dnia się nie zgubić i wiedzieć do czego właściwie się dąży, wyjrzeć poza codzienne krzątactwo i przyjrzeć się sobie, życiu i swojemu w nim miejscu.

Jak nie trudno się domyślić, wszystkie trzy właściwości przekładają się na stany duchowe. Pięknie pisze o tym David Frawley:

„Sattwa to cecha światła, miłości i życia, siły wyższej lub duchowej, która pozwala nam stawać się bardziej świadomymi. Charakteryzuje się dharmicznymi cechami wiary, uczciwości, samokontroli, skromności i prawdomówności. Rajas to cecha półmroku, pożądania i niepokoju, pośrednia siła życiowa, której brakuje stabilności i konsekwencji. Wywołuje ona wahania emocjonalne: przyciąganie i odpychanie, lęk i pożądanie, miłość i nienawiść. Tamas to cecha ciemności, braku uczuć i śmierci, niższa siła materialna, która ściąga nas w dół ku ignorancji i uwarunkowaniu. Wywołuje otępienie, bezwład, ociężałość, lgnięcie emocjonalne i stagnację.” [Frawley, s. 34]

A wracając na ziemię, do kuchni i do diety i przekładając tę wiedzę na kulinaria śniadaniowe (pewnie dlatego, że piszę to rano, przed śniadaniem), sattwiczna będzie owsianka z miodem, orzechami i owocami, rajasowa – kawa, a tamasowy przywiędły kawałek pizzy z poprzedniego dnia.

Nic, co ludzkie, nie jest nam obce, nie ma co ukrywać, ale warto zastanowić się jak dieta nacechowana sattwicznie, rajasowo lub tamasowo wpływa na funkcjonowanie ciała i umysłu. Myślę, że nie ma sensu się rozpisywać, każdy z własnego doświadczenia wie, jak się sprawy mają. I nie ma co demonizować, jeśli tamasowo-rajasowe przysmaczki pojawiają się raz na jakiś czas, to dla funkcjonowania ciała i umysłu nie jest to wielki problem, gorzej jeśli karczek w piwie jest naszą codziennością.

Dieta sattwiczna jest zatem lekkostrawną dietą laktowegetariańską, delikatnie przyprawioną, nienadmiernie stymulującą. Internety podsuwają masę list zdrowych produktów, które warto wprowadzić do diety, bez problemu można znaleźć mnóstwo wspaniałych przepisów, dla mnie niezawodna jest Jadłonomia. Zatem co jeść wiadomo, ale żeby sattwa zagościła przy naszym stole na dobre należy również wiedzieć jak jeść.

Poniższe punkty przytaczam za Scottem Gersonem, który z kolei czerpie z samego źródła czyli Ćaraka Samhity.

  1. Pokarm należy jeść przede wszystkim wtedy, gdy jest ciepły.
  2. Spożywany pokarm powinien być nieco wilgotny i oleisty.
  3. Pokarm należy spożywać w odpowiedniej ilości.
  4. Posiłek należy spożywać dopiero wtedy, kiedy poprzedni posiłek został całkowicie strawiony.
  5. Podczas tego samego posiłku nie należy spożywać jednocześnie produktów silnie wychładzających i rozgrzewających.
  6. Posiłki należy spożywać w cichym, wygodnym pomieszczeniu […].
  7. Nie należy jeść za szybko.
  8. Nie należy jeść zbyt powoli.
  9. Należy się skupić na spożywanym posiłku; podczas jedzenia nie powinno się nazbyt dużo rozmawiać, śmiać się, ani doświadczać emocji.
  10. Pokarm należy spożywać w zalecany sposób, dostosowany do indywidualnych potrzeb. [Gerson s. 117 -118]

Punkt 10 odwołuje się do ajurwedyjskiej koncepcji prakriti i vikriti. Nie wszystko wszystkim służy i nawet najbardziej sattwiczno-ekologiczny produkt może nie być dla nas wskazany. Żeby cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem trzeba przyjrzeć się sobie, sprawdzić co działa a co nie, a rozpoznanie swojej ajurwedyjskiej konstytucji może w tym pomóc.

Może zainteresuje Cię:

Migrena – spojrzenie ajurwedyjskie

Yin joga – dlaczego intensywniej nie znaczy lepiej?

Ajurweda a aromaterapia

Sattwa od kuchni, czyli 3 guny i 3 rodzaje szczęścia

5 powodów by praktykować mudry

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s