Agni, ogień trawienny – wewnętrzne źródło mocy

Kiedy natrafiasz na ajurwedę i zaczynasz wprowadzać pewne zmiany do swojego życia, z cała pewnością w pewnym momencie przyjdzie pora na zmiany w zawartości lodówki i spojrzenie na pożywienie z nowej perspektywy.

Jeśli jedzenie, to i trawienie, a jeśli trawienie, to agni.

Co to takiego to agni?

Po pierwsze, jest to jeden z pięciu żywiołów. Teoria żywiołów jest podstawą ajurwedy, więc zapraszam tu, jeśli masz ochotę przeczytać więcej.

Po drugie, mówimy metaforycznie o trawieniu przebiegającym w żołądku jako o spalaniu ogniem trawiennym.

W diagnostyce ajurwedyjskiej trawienie jest bardzo istotne i często wszelkie leczenie zaczyna się od ustalenia mocy ognia trawiennego i wszelkich jego zaburzeń. Jest to tak istotne, ponieważ jeśli trawienie i wchłanianie nie przebiegają prawidłowo, wprowadzanie np. leczniczych ziół będzie mijało się z celem.

Przeważnie problemy pojawiają się kiedy ogień płonie zbyt słabo, ale bywa, że może płonąć zbyt mocno lub nieregularnie. Za każdy z tych stanów zaburzenia odpowiada nagromadzenie jednaj z dosz – odpowiednio Kaphy, Pitty i Vaty.

Co sprawia, że ogień trawienny nie płonie, przygasa, a my w związku z tym czujemy się ociężali, a w dłuższej perspektywie pojawiają się problemy zdrowotne?

Przyczyn jest całkiem sporo. Wrzućmy je do wora z napisem „złe nawyki żywieniowe”. Co jest złym nawykiem z punktu widzenia ajurwedy?

Wyobraźmy sobie ten nasz ogień trawienny jako ognisko. Jeśli mieliśmy niezłą rozpałkę i suche drewno na podtrzymanie ognia, to najpewniej ognisko będzie płonąć bez problemów. Ale co jeśli ogień jest jakiś niemrawy i przygasa? Jeśli nawrzucamy do niego nagle masę drewna, to pewnie stłamsimy go całkowicie. Jeśli dołożymy za mało, nowa gałązka może i się zajmie ogniem, ale za chwilę znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. Jeśli wrzucimy wielkie kłody, niemrawy ogień nieco je osmali i tyle. To samo jeśli nawrzucamy zamoknięte, zmurszałe kawałki.

A więc wracając do jedzenia i trawienia, szkodzą nam wszelkie ekstrema, czyli przejadanie się i niedojadanie, jedzeni ciężkostrawnych potraw, czy produktów zepsutych. Ajurweda zaleca również jedzenie w regularnych odstępach czasu i skoordynowanie posiłków z rytmem naszego zegara biologicznego. I tak, najobfitszy posiłek powinien przypadać na czas w ciągu dnia, kiedy dominuje dosza Pitta, czyli koło 12:00-14:00. Więcej o wpływie dosz na nasze funkcjonowanie w ciągu dnia możesz przeczytać tutaj.

Dodatkowo problemy powoduje monotonia diety i niewłaściwe łączenie pokarmów z punktu widzenia ich energii i właściwości. I tak na przykład nabiał nie gra dobrze z owocami. Generalnie nabiał przytłumia ogień trawienny, nie jest więc polecany osobom, które czują, ze ich trawienie pozostawia wiele do życzenia. Są jednak wyjątki od tej reguły, a jest nim lassi.

Poza tym na ogień trawienny wpływają emocje, ich zajadanie albo podyktowane stresem niedojadanie. Nieregularny tryb życia, spanie do późna, brak aktywności fizycznej. Niewskazane jest również picie w trakcie posiłku, zwłaszcza picie zimnych napojów.

Kiedy ogień trawienny przygasa, to z jednej strony czujemy ociężałość, pojawiają się dodatkowe kilogramy, a w dalszej perspektywie problemy zdrowotne. Wynikają one między innymi z nagromadzenia się ciele toksyn czyli ama. O amie już było, dwukrotnie, a więc zapraszam tu i tu.

A więcej o ajurwedyjskim sattwicznym ideale diety przeczytasz w tym wpisie.

Namaste!

Może zainteresuje Cię:

Ajurweda a aromaterapia

Migrena – spojrzenie ajurwedyjskie

Yin joga – dlaczego intensywniej nie znaczy lepiej?

Śpiew rodzynki, czyli jedzenie pod znakiem uważności

Najżarliwsze pragnienie serca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s