Kochanego ciała nigdy dość – jogiczne spojrzenie na ciało

Czasami mam wrażenie, że w rzeczywistości składam się z samych objawów choroby, jestem fantomem zbudowanym z bólu. Gdy trudno mi sobie znaleźć miejsce, wyobrażam sobie, że na brzuchu, od szyi do krocza mam błyskawiczny zamek i że go powoli rozsuwam, z góry na dół. I potem wysuwam ręce z rąk, a nogi z nóg i wyciągam głowę z głowy. Wydobywam się z własnego ciała, a ono spada ze mnie jak stare ubranie. Jestem drobniejsza i delikatna, prawie przezroczysta.

Olga Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych

Czytaj dalej „Kochanego ciała nigdy dość – jogiczne spojrzenie na ciało”

Jesienne przyjemności

Kiedy wracałam ze szkoły, Mama pytała mnie zawsze, co mnie miłego tego dnia spotkało. Kiedy ma się naście lat, właśnie wróciło się z lekcji i ma się przed sobą kolejnych kilka godzin siedzenia i zakuwania rzeczy, które człowieka za grosz nie interesują, często ciężko coś odpowiedzieć. Żeby jednak Mamy nie zbywać, wysilałam się i coś w końcu przychodziło. A wtedy robiło mi się raźniej.

Czytaj dalej „Jesienne przyjemności”

Mudra Muśti

Dłonie zaciśnięte w pięści, a może do tego w pakiecie zaciśnięte szczęki, piorunujące spojrzenie. Tak często, zupełnie nieświadomie reagujemy na emocje takie jak gniew, strach, frustracja. Okazuje się, po raz kolejny, że ciało ma cudowną moc samoregulacji, a dłoń zaciśnięta w pięść ma moc o wiele większą niż wzbudzenie respektu w potencjalnym, w dzisiejszych czasach przeważnie wyimaginowanym, przeciwniku.

Czytaj dalej „Mudra Muśti”