Leżenie i leżenie, czyli różnice między jogą yin a regeneracyjną

Wyobraź sobie, że wchodzisz do szkoły jogi i przez uchylone drzwi zerkasz od wnętrza sali. Widzisz osoby leżące na ziemi otoczone całą masą wałków, koców, poduszek obciążeniowych. Co to za zajęcia? Yin czy joga regeneracyjna?

Jeśli się przyczaisz i postoisz odpowiednio długo, prawdopodobnie z samego czasu utrzymywania pozycji będziesz mógł wyciągnąć jakieś nieśmiałe wnioski. W obu tych stylach, polegujemy na podłodze, wspomagamy się jogowymi przyrządami i utrzymujemy pozycje dość długo, jednak w przypadku yin jogi, będzie to zazwyczaj nieco krócej (1,5 – 5-7 min) niż w przypadku jogi regeneracyjnej.

Pewnie dostrzeżesz również bezruch i wyczujesz atmosferę skupienia i rozluźnienia.

Możesz sie przyglądać, możesz zgadywać, ale wszelkie wątpliwości znikną, kiedy sam staniesz (a właściwie położysz się) na macie. Dlaczego? Ano dlatego, że intencja tych praktyk jest zupełnie inna, toteż odczucia z ciała powinny być inne.

W przypadku jogi regeneracyjnej koncentrujemy się przede wszystkim na układzie nerwowym, to z nim pracujemy. Każda z kolejnych długo utrzymywanych pozycji ma wprowadzić cię w stan głębokiego rozluźnienia, przyrządy dają ci wsparcie, komfort, tak, żebyś mógł w pełni się rozluźnić. W pełni, czyli nie życzymy to sobie żadnego rozciągania, jakiegokolwiek obciążenia ciała. Ciało ma otwierać się wygodnie ułożone w pozycji dzięki wygodzie, czasowi i uwolnieniu napięcia z układu nerwowego. Wygoda, relaks, regeneracja.

W przypadku yin jogi, nie da się ukryć nie jest już tak błogo. Tu pełen komfort zastępujemy delikatnym dyskomfortem. A dyskomfort ten pozwala nam na obciążenie tkanek, które nakładamy na ciało aby wpłynąć na mięśniopowięź, czyniąc ją bardziej elastyczną i na stawy i torebki stawowe, czyniąc je mocniejszymi i stabilniejszymi. Tak na marginesie, często pada stwierdzenie, że na jodze, również yin jodze, rozciągamy się. Jednak, nie jest to prawdą, bo przeważnie nie tyle zależy nam na wydłużeniu, związanym z rozciąganiem, a na wzmocnieniu, uelastycznieniu, które są rezultatem obciążenia. W przypadku yin jogi otwarcie następuje poprzez przyjęcie niekoniecznie wygodnej pozycji, w której czujemy obciążenie ciała na poziomie 50-60%, rozluźnienie mięśni i oddanie się we władanie grawitacji, która robi robotę za nas.

Czy yin joga ma korzystny wpływ na układ nerwowy? Jasne, że tak! O praktyce asan w stylu yin mówi się, że działa tak długo jak czujesz, że balansujesz cały czas na granicy dyskomfortu, wtedy w ciele zachodzą zmiany, których oczekujemy. I ze względu na na ten dyskomfort w jakim utrzymujemy ciało reakcja rozluźnienia ze strony układu nerwowego nie pojawi się tak szybko, jak w przypadku jogi regeneracyjnej. Wymaga to nieco więcej wyczucia i wsłuchania się w ciało. Ale w miarę praktyki, kiedy odpuścimy, nauczymy się wyczuwać swoje granice, poddamy się grawitacji, to mimo uczucia dyskomfortu płynącego z partii ciała, nad otwarciem której pracujemy, uczucie relaksu się pojawi. Zapewniam!

Jak mawiał Swami Sivananda – uncja praktyki warta jest więcej niż tony teorii. Więc zobacz na własnej skórze jak ci będzie na macie w obu tych odsłonach jogi. Jeśli po drodze ci do Katowic, zapraszam na zajęcia yin jogi.

Może zainteresuje Cię:

Fibroblasty? A komu to potrzebne? Czyli fizyczne korzyści płynące z praktyki yin jogi

Ajurweda a aromaterapia

Ajurweda na przeziębienie

Wdech i pełne zanurzenie, czyli skanowanie ciała w duchu mindfulness

Siemię lniane

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: