Kochanego ciała nigdy dość – jogiczne spojrzenie na ciało

Czasami mam wrażenie, że w rzeczywistości składam się z samych objawów choroby, jestem fantomem zbudowanym z bólu. Gdy trudno mi sobie znaleźć miejsce, wyobrażam sobie, że na brzuchu, od szyi do krocza mam błyskawiczny zamek i że go powoli rozsuwam, z góry na dół. I potem wysuwam ręce z rąk, a nogi z nóg i wyciągam głowę z głowy. Wydobywam się z własnego ciała, a ono spada ze mnie jak stare ubranie. Jestem drobniejsza i delikatna, prawie przezroczysta.

Olga Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych

Czytaj dalej „Kochanego ciała nigdy dość – jogiczne spojrzenie na ciało”