Manicure po ajurwedyjsku

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką na temat nowo poznanej osoby, starając się oszacować jej wiek, długa historia. W każdym razie twierdziłam, że jest bardzo młoda, a na dowód tego mówiłam o gładziuteńkiej buźce. Nie przekonało to mojej rozmówczyni. Kiedy jednak padł argument baaardzo młodo wyglądających dłoni, przyznała mi racje. Czytaj dalej „Manicure po ajurwedyjsku”

Było, minęło. Ale ile zostanie na zawsze!

Za każdym razem kiedy kończy się pewien etap, myślę sobie „to już?!?” Nie inaczej jest tym razem. Jutro wypada ostatni zjazd studiów podyplomowych Ajurweda – holistyczna koncepcja zdrowia.

Pamiętam, jak rok temu o tej porze niezmiernie podekscytowana zapisywałam się na te studia. A za dwa dni będę pisała egzamin końcowy. Czy było warto?

Czytaj dalej „Było, minęło. Ale ile zostanie na zawsze!”

O szatańskich wynalazkach, naturalnym panaceum i anonimowych ankietach

Wiosenna pełnia lata przeobraziła nam się ostatnimi czasy w lato październikopodobne. Spadek temperatury i nadużywanie w biurze szatańskiego wynalazku, jakim jest klimatyzacja, sprawiły, że dopadło mnie małe przeziębienie. I tak post, który planowałam opublikować jesienią, pojawia się już teraz. Czytaj dalej „O szatańskich wynalazkach, naturalnym panaceum i anonimowych ankietach”

Ama is mama

Jakiś czas temu pisałam już o amie przy okazji anty-amy dr. Partapa Chauhana. No więc po co, po co do tego wracać? Ano dlatego, że sprawa jest dużej wagi. W ajurwedzie istnieje powiedzenie „Ama is Mama”, ama jest matką, matką bardzo wielu chorób.

Czytaj dalej „Ama is mama”

Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą

W myśl zasady lek ma działać, a nie smakować kupiłam kiedyś cebulowy syrop na kaszel. Kiedy usłyszałam jakie są opcje, uznałam, że syrop cebulowy jest najobrzydliwszy i w związku z tym na pewno będzie najskuteczniejszy. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi apteki, mgła poznawcza się rozrzedziła i już wiedziałam, że zrobiłam straszną głupotę. Syrop w mękach wypiłam. Kaszel minął. Więc może coś w tym jednak jest 😉 ?

Czytaj dalej „Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą”

Oczko w głowie, a w oczku… masło, czyli netra vasti

Kiedy niezmiernie podekscytowana opowiadałam znajomym, że wybieram się na ajurwedyjski zabieg netra vasti / netra basti (nazwy stosowane wymiennie), kiwali głowami, mówiąc „Fajnie”. Kiedy pokazywałam niezmiennie podekscytowana wygooglowane zdjęcia, padało „O Boże, to straszne!”. Kiedy sama usłyszałam o tym zabiegu po raz pierwszy, pomyślałam „To przerażające… muszę tego spróbować”. Cel został zrealizowany. Czytaj dalej „Oczko w głowie, a w oczku… masło, czyli netra vasti”