Świąteczne podarunki, odsłona druga

Zaczyna się odliczanie do Świąt. George Michael i Chris Rea już nam towarzyszą w przedświątecznym krzątactwie. Lampki rozświetlają nam ciemny, zimny grudzień, a zapach pierników ogrzewa serce. Warto wykorzystać ten czas, żeby zwolnić, znaleźć trochę czasu na bycie w tym przedświątecznym ciepełku, bo już wkrótce trzeba będzie powiedzieć: Święta, Święta i po Świętach…

Czytaj dalej „Świąteczne podarunki, odsłona druga”

Kiczeri, czyli przez żołądek do zdrowia

Jakiej książki o ajurwedzie nie wziąć by do ręki nie sposób nie trafić na przepis na kiczeri. I bynajmniej książka nie musi być książka kucharską.

Jesteśmy na początku lutego, noworoczne, gorące postanowienia poprawy już powoli zaczynają blednąć, ale jeśli na Twojej liście znalazło się „jeść zdrowiej” i iskierka zapału jeszcze się tli, to kiczeri zdecydowanie jest dla Ciebie.

Czytaj dalej „Kiczeri, czyli przez żołądek do zdrowia”

Czapati, czyli kulinarnych indyjskich wspomnień ciąg dalszy

Kiedy byłam w Indiach, przez większą część mojego pobytu unikałam czapati. Obiadowa porcja thali składała się z dwóch/trzech miseczek cudownie doprawionych warzyw, dalu, ryżu, kwaśnego jogurtu i właśnie pszennego placka, czapati, który tradycyjnie w Indiach pełni rolę widelca – kawałkiem czapati nabierana jest potrawa. Ja przez większość czasu jaki spędziłam w Himalajach, pozostawałam wierna zachodniej wersji sztućców. Danie spore, wszystko pyszne, no więc po co to jeszcze jakimś mącznym plackiem popychać 🙂 ? Nasuwało mi się wtedy wspomnienie, które nieodmiennie wywołuje u mnie uśmiech. Kiedy na jakimś spotkaniu rodzinnym do dania serwowane jest pieczywo, mój Tata zawsze żartuje sobie i, odradzając mi jedzenie chleba, mówi : „Chlebek to Ty masz w domu!”

Czytaj dalej „Czapati, czyli kulinarnych indyjskich wspomnień ciąg dalszy”

O szatańskich wynalazkach, naturalnym panaceum i anonimowych ankietach

Wiosenna pełnia lata przeobraziła nam się ostatnimi czasy w lato październikopodobne. Spadek temperatury i nadużywanie w biurze szatańskiego wynalazku, jakim jest klimatyzacja, sprawiły, że dopadło mnie małe przeziębienie. I tak post, który planowałam opublikować jesienią, pojawia się już teraz. Czytaj dalej „O szatańskich wynalazkach, naturalnym panaceum i anonimowych ankietach”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑