Do lata piechotą będę szła, czyli ajurwedyjskie sposoby na zadbane stopy

W zeszłym roku kupiłam przepiękne sandałki. I już odliczam dni, a właściwie miesiące, kiedy znowu będzie na tyle ciepło, żeby je założyć. Sandały sandałami, ale jeszcze wypadałoby mieć dobrze prezentujące się stopy… (głębokie westchnienie przepełnione rozdzierającym żalem). Czytaj dalej „Do lata piechotą będę szła, czyli ajurwedyjskie sposoby na zadbane stopy”

Świąteczne podarunki, odsłona druga

Zaczyna się odliczanie do Świąt. George Michael i Chris Rea już nam towarzyszą w przedświątecznym krzątactwie. Lampki rozświetlają nam ciemny, zimny grudzień, a zapach pierników ogrzewa serce. Warto wykorzystać ten czas, żeby zwolnić, znaleźć trochę czasu na bycie w tym przedświątecznym ciepełku, bo już wkrótce trzeba będzie powiedzieć: Święta, Święta i po Świętach…

Czytaj dalej „Świąteczne podarunki, odsłona druga”

Jaśnie nam panująca Dynia

Kiedy dobrych parę lat temu, jeszcze w trakcie studiów, 2. listopada wracałam do  wynajmowanego w Krakowie mieszkania, uderzył mnie ogromny napis „Wesołych Świąt” na jednym z hipermarketów. I mimo że często depresyjna atmosfera Wszystkich Świętych nie nastraja mnie najlepiej, tak życzenia „Wesołych Świąt” wywołały we mnie pewne uczucie rozdźwięku i poczucia, że, w naszej kulturze, to jednak trochę nie na miejscu. I tak trwałam sobie w swoim stanie oburzenia przez kilka sekund, dopóki nie ustąpił on ogromnemu zdziwieniu – ów hipermarket 2.11. zaczął świętować już Boże Narodzenie! Teraz stało się to już standardem, ale dobrze pamiętam swoje zdziwienie w tamtym momencie. Czytaj dalej „Jaśnie nam panująca Dynia”

Manicure po ajurwedyjsku

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką na temat nowo poznanej osoby, starając się oszacować jej wiek, długa historia. W każdym razie twierdziłam, że jest bardzo młoda, a na dowód tego mówiłam o gładziuteńkiej buźce. Nie przekonało to mojej rozmówczyni. Kiedy jednak padł argument baaardzo młodo wyglądających dłoni, przyznała mi racje. Czytaj dalej „Manicure po ajurwedyjsku”

Oczko w głowie, a w oczku… masło, czyli netra vasti

Kiedy niezmiernie podekscytowana opowiadałam znajomym, że wybieram się na ajurwedyjski zabieg netra vasti / netra basti (nazwy stosowane wymiennie), kiwali głowami, mówiąc „Fajnie”. Kiedy pokazywałam niezmiennie podekscytowana wygooglowane zdjęcia, padało „O Boże, to straszne!”. Kiedy sama usłyszałam o tym zabiegu po raz pierwszy, pomyślałam „To przerażające… muszę tego spróbować”. Cel został zrealizowany. Czytaj dalej „Oczko w głowie, a w oczku… masło, czyli netra vasti”

Z zegarkiem w ręku. Dinacharya, czyli ajurwedyjska rutyna dnia codziennego

Żyć w zgodzie z naturą… Podążać naturalnym rytmem.. Brzmi górnolotnie i w sumie na tyle abstrakcyjnie, że trudno wcielić to w życie. Wydawać by się mogło, że pozostaje jedynie z nabożeństwem pokiwać głową i zapomnieć o całej sprawie. A jednak z pomocą przychodzi dinacharya, czyli ajurwedyjska rutyna dnia codziennego. Czytaj dalej „Z zegarkiem w ręku. Dinacharya, czyli ajurwedyjska rutyna dnia codziennego”

Olej wieczorową porą

Kiedy pojawił się na blogu wpis o płukaniu ust olejem, jedna z koleżanek powiedziała mi: Fajna sprawa, trochę tych olejów w domu mam, a nie przyszło mi do głowy takie ich użycie.

W moim domu oleje w większości wyemigrowały z kuchni do łazienki. Kokosowy, konopny, sezamowy,  orzechowy, z pestek dyni, wszystkie czekają na swoją kolej żeby umilić mi wieczór.

Czytaj dalej „Olej wieczorową porą”

Olej o poranku

Kiedy tylko otworzę rano oczy, pierwsze kroki kieruję do kuchni i wcale nie po łyk kawy, a po łyk oleju. O płukaniu ust olejem słonecznikowym usłyszałam kilka lat temu od koleżanki, Agaty, którą serdecznie pozdrawiam. Początkowo płukałam usta olejem od święta, teraz jednak od dłuższego czasu robię to regularnie. I są efekty, dlatego właśnie dzisiaj o tej metodzie dbania nie tylko o zęby i dziąsła, ale tak naprawdę o kondycję całego organizmu. Czytaj dalej „Olej o poranku”