Kiczeri, czyli przez żołądek do zdrowia

Jakiej książki o ajurwedzie nie wziąć by do ręki nie sposób nie trafić na przepis na kiczeri. I bynajmniej książka nie musi być książka kucharską.

Jesteśmy na początku lutego, noworoczne, gorące postanowienia poprawy już powoli zaczynają blednąć, ale jeśli na Twojej liście znalazło się „jeść zdrowiej” i iskierka zapału jeszcze się tli, to kiczeri zdecydowanie jest dla Ciebie.

Czytaj dalej „Kiczeri, czyli przez żołądek do zdrowia”

MBSR, czyli osiem tygodni uważności

Kilka lat temu wpadła mi w rękę książka Jona Kabat-Zinna „Życie piękna katastrofa”. Wtedy mindfulness, uważność coś mi tam mówiły, ale kupiłam tę książkę przede wszystkim dlatego, że ujął mnie jej poetycki, nieco melancholijny, acz niosący pewien pozytywny wydźwięk tytuł. To zabawne, bo tytuł oryginału jest nieco mniej poetycki, a na pewno ciut mroczniejszy: „Full Catastrophe Living” Czytaj dalej „MBSR, czyli osiem tygodni uważności”

Ajurwedyjski taniec żywiołów

Na początku była Uniwersalna Dusza, Czysta Świadomość. Z niej wyłonił się pierwotny, święty dźwięk Om. Jego wibracja wytworzyła przestrzeń (akaśa). Przestrzeń  pod wpływem dźwięku zaczęła wirować, doprowadzając do powstania powietrza (vayu). Wirujące powietrze i przestrzeń pocierały o siebie, tworząc energię, gorąco i tak zrodził się ogień (agni). Ogień płonął, a jego ciepło sprawiło, że powietrze zaczęło się skraplać – powstała woda (jala). Woda mieszając się z ogniem, powietrzem i przestrzenią dała początek ziemi (prthivi).

I tak z tych pięciu elementów powstał wszechświat, wszystkie przejawy fizyczne. Czytaj dalej „Ajurwedyjski taniec żywiołów”

Jaśnie nam panująca Dynia

Kiedy dobrych parę lat temu, jeszcze w trakcie studiów, 2. listopada wracałam do  wynajmowanego w Krakowie mieszkania, uderzył mnie ogromny napis „Wesołych Świąt” na jednym z hipermarketów. I mimo że często depresyjna atmosfera Wszystkich Świętych nie nastraja mnie najlepiej, tak życzenia „Wesołych Świąt” wywołały we mnie pewne uczucie rozdźwięku i poczucia, że, w naszej kulturze, to jednak trochę nie na miejscu. I tak trwałam sobie w swoim stanie oburzenia przez kilka sekund, dopóki nie ustąpił on ogromnemu zdziwieniu – ów hipermarket 2.11. zaczął świętować już Boże Narodzenie! Teraz stało się to już standardem, ale dobrze pamiętam swoje zdziwienie w tamtym momencie. Czytaj dalej „Jaśnie nam panująca Dynia”