Joga dla Kaphy

Nie jest przekonana, czy to dla niej. Najchętniej otulona kocem zostałaby na fotelu, czytając książkę i popijając herbatkę. Wie jednak, że coś zrobić ze sobą i dla siebie trzeba, bo w przeciwieństwie do swoich koleżanek, Vaty i Pitty, ma wrażenie, że tyje od samego patrzenia na jedzenie. Mata rozłożona i co teraz?

Czytaj dalej „Joga dla Kaphy”

Joga dla Pitty

Zapracowana, zagoniona, działająca na najwyższych obrotach. W końcu, odhaczając kolejną pozycję na swojej długiej liście rzeczy do zrobienia, pojawia się na macie. Jak powinna praktykować, aby nie nakręcić się jeszcze bardziej? Co pomoże Picie wyciszyć nieco wewnętrzny ogień? Czytaj dalej „Joga dla Pitty”

O psach, wojownikach i leniwcach, czyli co zrobić, żeby się chciało, kiedy się nie chce

Często słyszy się : „Joga? To nie dla mnie, trzeba być rozciągniętym…”. Sama tak myślałam. Kiedy pierwszy raz poszłam na zajęcia do szkoły jogi, na wstępie usprawiedliwiałam się, że ja taka raczej zastała, nierozciągnięta. Na to padło pytanie : „ A kto twierdzi, że trzeba być rozciągniętym?”. Usłyszałam wtedy, że patrząc na sprawę z czysto fizycznego punktu widzenia, rozciągnięcie jest efektem regularnych ćwiczeń, a na początek ważniejsze są siła i równowaga.

Z mojego doświadczenia wynika, że dla rozwijania praktyki kluczowe nie są ani elastyczność ciała, ani siła, one przychodzą z czasem. Podstawą jest żelazna konsekwencja w pojawianiu się na macie. Najtrudniejsze w praktyce jogi, a mowa tu o praktyce regularnej i rzetelnej, jest niepoddawanie się argumentacji wewnętrznego leniwca. Czytaj dalej „O psach, wojownikach i leniwcach, czyli co zrobić, żeby się chciało, kiedy się nie chce”