Asafoetida – marriage of convenience, not love

According to the principle, the drug should be effective, not tasty, I once bought onion cough syrup. When I heard what the options were, I decided that onion syrup is the most disgusting one and therefore certainly would be the most effective. As soon as the pharmacy door closed behind me, the cognitive fog thinned and I knew I had done terrible mistake. I drank the syrup. The cough passed. So maybe there is something to it 😉 ? Czytaj dalej „Asafoetida – marriage of convenience, not love”

Książki poświęcone jodze – przegląd subiektywny

Jak mawiał Swami Sivananda „Uncja praktyki warta jest więcej, niż tony teorii”. Ale jeśli już praktykujemy jogę i jest to istotny element codzienności, to warto praktykę doprawić odrobiną teorii.

Tym razem pięć książek poświęconych jodze. Niedawno pojawiło się zestawianie polecanych przeze mnie książek o ajurwedzie, znajdziesz je tu. I ponownie zestawienie to jest bardzo subiektywne, nie są to „klasyki”, znajdziesz tu pięć książek, które uważam za pomocne, a dodatkowo mają dla mnie wartość sentymentalną, więc bez prywaty się nie obędzie.

Czytaj dalej „Książki poświęcone jodze – przegląd subiektywny”

Rachunek sumienia na receptę

Nie będę się rozpisywała jak przeważnie wygląda wizyta u lekarza w polskiej rzeczywistości. Wszyscy to wiedzą, aż za dobrze. Medycyna zachodnia postrzega ludzkie ciało jako zbiór części, które ulegają uszkodzeniu i mniej lub bardziej nadają się do naprawy. Leczony jest konkretny element, nie ma miejsca na spojrzenie na całość. A wyjście poza namacalną cielesność i szukanie przyczyny poza organami, tkankami, komórkami, to już nie do pomyślenia. Czytaj dalej „Rachunek sumienia na receptę”

Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą

W myśl zasady lek ma działać, a nie smakować kupiłam kiedyś cebulowy syrop na kaszel. Kiedy usłyszałam jakie są opcje, uznałam, że syrop cebulowy jest najobrzydliwszy i w związku z tym na pewno będzie najskuteczniejszy. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi apteki, mgła poznawcza się rozrzedziła i już wiedziałam, że zrobiłam straszną głupotę. Syrop w mękach wypiłam. Kaszel minął. Więc może coś w tym jednak jest 😉 ?

Czytaj dalej „Związek z rozsądku, nie z miłości, czyli o trudnej relacji z asafetydą”